Artykuly > Recenzje imprez > DEATH TO ALL + OBSCURA (10.04)

Jeden z prekursorów death metalu powstały w roku 1984 odwiedził Wrocław. Zespół DEATH założony został przez zmarłą ikonę muzyki ekstremalnej Chucka Schuldinera a jego działalność koncertowa kontynuowana jest pod szyldem DEATH TO ALL i budzi bardzo wiele kontrowersji. Zespół w składzie Steve DiGiorgio (bass), Max Phelps (gitara. śpiew), Bobby Koelble (gitara), Gene Hoglan (perkusja) jeździ po świecie, gra koncerty i przekazuje część dochodów na poczet fundacji Sweet Relief pomagającej muzykom w trudnej sytuacji życiowej lub zdrowotnej. No ale dosyć przynudzania historią. Wszystkich bardziej żądnych wiedzy na ten temat odsyłam do wszelkiej maści wywiadów oraz innych informacji zamieszczonych w internecie.

Czym, że by był występ gwiazdy, gdyby nie nastąpiła odpowiednia rozgrzewka w postaci supportu? Powiem szczerze, że głównie właśnie na support poszedłem podczas tego koncertu i się nie zawiodłem. OBSCURA to kwintesencja technicznego death metalu. Precyzja, agresja i moc to tylko puste słowa. Ten zespół trzeba zobaczyć na żywo. Trzeba go doświadczyć, lecz żeby go docenić, trzeba lubić takie granie. Pełne zwrotów akcji, zmian tempa oraz metrum. Wszystko to, co tygryski lubią najbardziej, chciałoby się krzyknąć. Doskonałe uczucie usłyszeć na żywo takie numery jak “The Anticosmic Overload” czy “The Monist”. Muszę przyznać, że odbiór muzyki na pewno dodatkowo uprzyjemniło świetne oświetlenie oraz nagłośnienie. Zespół zabrzmiał naprawdę potężnie i nie ma się do czego przyczepić. Klub wypchany do granic możliwości (wyprzedane wszystkie bilety) mógł wywołać pewien dyskomfort, ale to raczej kwestia przyzwyczajenia. Na pewno pomogło to w rozkręceniu zabawy pod sceną.


Gwiazda zespołu zadziałała na ludzi jak czarna dziura. W klubie nie dało się wbić szpilki, już nie mówiąc o dotarciu do baru. Krótkie intro i poszło! “The Philosopher”, “Leprosy/Left to Die” oraz “Livin Monstrosity” doskonale dało do zrozumienia, że osoby chcące sobie spokojnie obejrzeć koncert powinny się szybko ewakuować na tyły. “Suicide Machone” oraz “Overactive Imagination” tylko przyśpieszyły proces ewakuacji. Utwory były odgrywane bezbłędnie. Samo oglądanie Gena Hoglana czy Steva DiGiorgio w akcji sprawiało naprawdę wiele frajdy. Nie ma sensu, żebym wymieniał tutaj wszystkie utwory zaprezentowane podczas tego koncertu. Dla każdego było coś dobrego. Były utwory z pierwszych płyt, jak i z ostatnich. Jedyny co mogło nie zadowolić co poniektórych widzów to, tylko to, że nie jest to oryginalny DEATH. Sam osobiście bardzo chętnie posłuchałbym co zespół by nagrał w takim składzie pod szyldem DTA.

Foto: DEATH TO ALL, OBSCURA

Doskonale zaczął się ten rok koncertowo dla klubu Alibi. Goszczą naprawdę doskonałe zespoły i nagle się okazuje, że da się ukręcić w tym klubie dobre brzmienie, zrobić dobre światła itp. Koncert DTA i OBSCURA był bardzo udanym, aczkolwiek narzekać będę na zbyt dużą ilość ludzi w klubie. Osoby niskie raczej nie mogły liczyć na to, że coś zobaczą, chyba że wepchają się w centrum zabawy, ryzykując kilkoma siniakami. Zdecydowanie był to jeden z najlepiej technicznie zagranych koncertów, na jakim w tym roku byłem. Wszystkim marudom narzekającym na to, że Chuck nie żyje i zespół mógłby sobie darować, powiem tak: Macie jaja? To powiedzcie to chłopakom AC/DC.

Jerry