Artykuly > Recenzje imprez > Golem Show #2

„Alicja w krainie ciemności”

PŁOMIEŃ JEST KLEPSYDRĄ ZDĄŻAJĄCĄ WZWYŻ
Fotografie Jacka Zielińskiego ze Spalonego Domu w Vaxjo (Szwecja) są dokumentacją ludzkiej tragedii post factum. Cykl, między wersami, opowiada historię rodziny, która walczy o prawo do swojego Domu. Prawowici spadkobiercy dążą do tego, aby go im odebrać – historia nie ma happy endu. Bo co może zrobić człowiek w sytuacji, kiedy chce odebrać mu się jego jedyne miejsce na Ziemi – aby wyjść z tego z twarzą, musi odebrać je sobie sam. Nie uniknie dramatu. Ale nie da też satysfakcji obcym, najeźdźcom, którzy zniszczyli jego życie. Mamy wgląd w intymne mauzoleum życia, które legło w popiołach. Widzimy zgliszcza domu, którego mieszkańcy podjęli decyzję w pośpiechu, zostawiając obiad na stole i bibeloty na toaletce. Decyzję chyba najtrudniejszą – aby spalić własny Dom. Spalić, aby ochronić. Destrukcja, jako jedyne wyjście z sytuacji.


fot. Michał Michałczak

Zieliński pokazuje nam, jak można prowadzić narrację za pomocą fotografii. Patrząc na jego cykl, nie widzimy tylko dokumentacji zgliszcz. W tych zdjęciach zawarta jest retrospekcja tętniącego życiem Domu. Widzimy kontrast pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, w którym dostrzec można ulotność tego, co wydawało nam się niezniszczalne. Dom spłonął. Ale siła człowieka pozostała.

ALICIA i DAYS WITHOUT LIGHT Jaume Balagueró
Dwa filmy krótkometrażowe przeniosły nas w odrealnioną hiperrzeczywistość lęków i koszmarów, zaglądając w ciemną stronę umysłu człowieka. Utrzymane w konwencji horroru gore obrazy przypominają trochę rozedrgane i mroczne stadia psychiki u Cronenberga. Jakkolwiek operujące zupełnie inną konstrukcją. Balagueró dociera do widza poprzez szok, przemoc i podważenie pewnych fundamentalnych wartości.

Tytułowa Alicja, prawie naga, krwawiąca nad egzemplarzem „Cierpień Jezusa”, niczym Alicja Lewisa Carrolla przenosi się do Krainy Dziwów wprost z nocnego koszmaru. Nie ma tam białych królików, tylko muchopodobni ludzie w maskach przeciwgazowych. Królowa Kier to potwór żywiący się krwią. Wszystko w pewnym stopniu nawiązuje do aktów seksualnych, budzi odrazę i sprzeciw zdrowego rozsądku. „Alicia” to obraz futurystycznej paniki, od której nie ma ucieczki. Nie można się po prostu obudzić i uwolnić od absurdu, mrok i strach przytłaczają do granic możliwości.


fot. Michał Michałczak

Bohater drugiego krótkiego metrażu to chłopiec rozważający kwestię „dlaczego matki porzucają swoje dzieci”. Balagueró szkicuje skomplikowane studium psychiki małego chłopca, któremu los nie szczędzi traumatycznych przeżyć. Historia oprawiona w krew i przemoc to studium traumy i jej konsekwencji.
Wielbiciele przeintelektualizowanego gore byliby zachwyceni. Ja nie byłam.
(oba filmy dostępne na streamach w Internecie – zachęcam do obejrzenia i wysnucia własnych wniosków)

Jeff Gburek }e{nigmaplasme / X-NAVI.ET
Koncert utrzymywał mroczną konwencję zbudowaną wcześniej.
Mieliśmy do czynienia z wyjątkowo dojrzałym światem dźwięków i wizualnych halucynacji, które doprawiały cały występ. Artyści wykorzystywali tradycyjne, industrialne instrumentarium z analogowymi i cyfrowymi syntezatorami dźwięków, przesterami i samplerami na czele. Obok nich pojawiły się także gitara elektryczna i zestaw tradycyjnych instrumentów akustycznych, jak dzwonki, gong, czy djabara.
Świat zdawał się wibrować. Muzycy poddali nas działaniu psychoaktywnej muzyki, która wprowadzała w swoisty trans, stan medytacji. Aby po chwili drastycznie nas z niego wybudzić dźwiękami, które przypominały wiertło dentystyczne dobierające się do mózgu.


fot. Michał Michałczak

Z jednej strony, wpadaliśmy w stan upojenia dźwiękami inspirowanymi naturą, śpiewem ptaków i tradycyjną muzyką medytacyjną. A z drugiej strony, ciągnęło nas w chaos, noisowe dźwięki, które czasami były wręcz nie do zniesienia. Jeff Gburek i X-NAVI.ET występując w niezapomnianym duecie dali hiperenergetyczny show, z lekkością wiatru mieszając swoje style, opierając się na mistrzowskiej improwizacji. Stworzyli w muzyce psychiczną więź nie tylko z publicznością, ale i między sobą. I było to widać.

Atmosferę dopełniały TRANSaGRESJE i AXIS MUNDI - wizualizacje Jacka Zielińskiego, które przyciągały formą i kolorem. Klimat miejsca budowany był przenikaniem się czerwonego światła i ciemności. Miało się wrażenie, że jest się uczestnikiem nabożeństwa w świątyni. Kiedy grała muzyka, wszystko inne spowijała cisza. Nikt się nie poruszał. A spontaniczny performance domorosłego artysty okazał się fenomenalnym zakończeniem i błogosławieństwem, aby się za bardzo nie nawalić przed powrotem do domu.

Foto: Golem Show #2: koncert Jeff Gburek, X-NaVI:et, Suture Navigator [CRK]

Pewien dualizm człowieka, dwie strony umysłu i kontrast pomiędzy nmi przewijały się jako leitmotiv tego spotkania ze sztuką hipernowoczesną.

Golem Art&Booking to inicjatywa wspierająca alternatywne działania twórcze. W kolejnej już odsłonie cyklu Golem Show (mam nadzieję, że nie ostatniej) wprowadzono nas w mroczny świat zakrzywionej rzeczywistości. W której środku stoi człowiek wobec sił, nad którymi nie panuje. Psychika, kultura, natura, czy urzędowa biurokracja próbują zgładzić człowieka od wewnątrz. Jakkolwiek zawsze udaje mu się przetrwać. I jest w tym coś pocieszającego, że choć upośledzeni, posiadamy w sobie siłę, która pozwala opanować futurystyczny, nieprzyjazny świat – siłę twórczą.

Dag von D.