Artykuly > Recenzje imprez > One Love Sound Fest (17.11.2007)


W ostatnich latach mamy do czynienia z ogromnym przełomem na polskiej scenie reggae. Wzrasta poziom polskich wykonawców, rośnie liczba zwolenników, a także otwierają się granice na wykonawców z zagranicy. Jednym słowem - One Love.

One Love zebrało nie tylko gwiazdy z całego świata, ale i ludzi. Publiczność nie zawiodła. Nic dziwnego skoro na scenie Hali Stulecia pojawił się Anthony B, Zoe czy Jah Shaka, miedzyczasie natomiast można było posłuchać genialnych soundsystemów czy zobaczyć film związany z tematyką festiwalu. Festiwal promowany przede wszystkim Anthonym B nie zawiódł. Koncert gwiazdy to prawie 1,5 godzinny występ utrzymany w jamajskiej stylistyce. Nie zabrakło kontaktu z publicznością, ani biało-czerwonego szalika, który artysta otrzymał od kogoś z publiczności. Wielkim plusem dla Anthony'ego był repertuar. Nie skupił się tylko na swojej nowej płycie "Higher Revolution" zahaczając o muzykę spoza własnej twórczości jak choćby "Bend down low" każdemu znany, a bedący tym samym miłym, zwłaszcza dla osób nie znających artysty, smaczkiem.

Natomiast Zeo z Liberii (sercem z Jamajki) emanowała miłością. Nie tylko kochała publiczność, Polskę, ale i wszystkie swoje piosenki. Wyraz "love" był więcej razy powtarzany niż "Jah" czy "rastafarai" u przecietnego wykonawcy muzyki reggae. Dla fanów polskiego ragga nie zabrakło gwiazd. Natural Dread Killaz z żywym i żwawym bandem wypadło bardzo dobrze, ale dla kogoś kto ich muzykę słyszał po raz pierwszy. Enty raz te same przyśpiewki czy w ten sam sposób utzrymywany kontakt z publicznością nie tyle nudził, co rozczarowywał. Zachwycił mnie występ Sista Woman in Reggae. Widok utalentowanch pań rozbujał publiczność, a ich mistyczna muzyka na żywo była zupełnie niecodzienna dla polskiego słuchacza. Choć wystepowały dość wcześnie, były dla mnie perełką całego festiwalu, z pewnością - niezapomnianą.

Zwracając uwagę na organizację festiwalu, zmusza do refleksji jeden aspekt mianowicie... jeden z pkt regulaminu, który nakazywał wyrzucanie jedzenia jakie się ze sobą przyniosłol. Naturalnie nie chodziło o bezpieczeństwo imprezy, lecz raczej o większy popyt na serwowane bigosy, zapiekanki czy gofry. Widok kilku olbrzymich koszy wypełnionych świeżymi bułkami nakazywał się zastanowić, czy festiwal reggae, absolutnie kojarzony z Afryka ma jakiś sens jeśli jest nastawiony tylko i wyłącznie na sprzedaż. Idąc tą ścieżką, dochodzę do wniosku, że One Love pomimo swego artystycznego poziomu to jednak impreza odłaczona od jakiejkolwiek ideologii chyba że mowimy o ideologii hmm merkantylizmu. Smutne to i jakoś choć dobrze się bawiłam, miałam wciąż w glowie zbliżający się festiwal w Toruniu pod hasłem głodujących dzieci w Afryce. Ciekawe czy tam też tyle bułek na życzenie organizatorow wyląduje w koszach na śmieci. (?)

luiza

---------------------------------------
Siedemnastego września 2007 we wrocławskiej hali ludowej odbyła się czwarta edycja największego w europie halowego festiwalu reggae - One Love Sound Fest 2007 Głównym celem festiwalu jest promowanie nowych brzmień muzyki reggae jeszcze nie odkrytych w Polsce . Na festiwal przybyli artysci z całego świata w tym jeden z najpopularniejszych obecnie jamajskich nawijaczy Anthony B , soundsystemowi mistrzowie świata Sentiel Sound i legendarny Jah Shaka. Muzyczna część festiwalu była podzielona na dwie części , na głównej scenie występowały reggowe znakomitości , natomiast na scenie soundsystemowej można było usłyszeć soczysty miks dancehallu ragamuffin i dubu. Oprócz atrakcji muzycznych odbywały się warsztaty perkusyjne, beatboxerskie, pokaz slajdów z podróży na Jamajke oraz prezentacje organizacji pozarządowych. Równolegle po drugiej stronie hali działało kino w którym wyświetlano filmy i koncerty (można było też zobaczyć mecz polskiej reprezentacji ). Jak widać nie sposób było się tam nudzić. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania , koncerty odbywały się punktualnie ( z wyjątkiem Mantisa który nie dojechał na czas).

Publiczność dopisała , szczelnie wypełniając budynek hali . Podczas koncertów trudno było przecisnąć się przez rozbujany tłum bliżej sceny zwłaszcza podczas występu rodzimego Natural Dread Killaz. Główną gwiazdą festiwalu był wspomniany Anthony B, z którym udało nam się porozmawiać . Podczas swojego show rozpalił tłum do czerwoności, jego szalony taniec przekazał publiczności megawaty energii. Według widzów festiwalu głównymi bolączkami były długie kolejki przed wejściem oraz tłok przed sceną soundsystemową , tego problemów możnaby było uniknąć , gdyby mniejsza scena miesciła się - tak jak wcześniej zapowiadali organizatorzy - w wytwórni filmów fabularnych. Podsumowując , festiwal One Love Sound Fest 2007 można zaliczyć do jak najbardziej udanych.

Szarik

 Dla organizatorów One Love garść statystyk:
  • FAO poinformowała też, że liczba osób głodujących na świecie wzrosła do 854 milionów. Najwięcej osób, bo aż 220 mln, głoduje w Afryce subsaharyjskiej, gdzie liczba niedojadających w ciągu ostatnich 15 lat wzrosła aż o 45 mln. Międzynarodowa pomoc żywnościowa dla głodujących rejonów Afryki zmalała od 1997 r. z 15 mln ton rocznie do 6,8 mln ton.
  • Skandalem wołającym o pomstę do nieba jest tolerancja dla sytuacji, w której 1/5 ludności globu cierpi głód. Tym bardziej, że nie robi się nic żeby tę sytuację zmienić. Jest gorzej - działania firm i rządów z bogatej północy (dopłaty do rolnictwa, limity produkcji, zmniejszanie pomocy, promowanie biopaliw) doprowadzają do zwiększania się liczby osób cierpiących głód.
  • W Afryce jednocześnie ze wzrostem ilości osób głodujących o około 5 proc. rocznie rośnie PKB a międzynarodowe inwestycje rosną w bardzo dużym tempie (100 proc. w ciągu 3 lat). Oczywiście nie przekłada się to w żaden sposób na poprawę poziomu życia ludności ale Leszek B. i jego podnóżek Leszek M. nadal będą nam opowiadać bajki o tym, że tylko kapitalizm zapewni nam dobrobyt. Na pohybel im...
  • Zgodnie z danymi ONZ sytuacja w ostatnich 15 latach uległa nieznacznej poprawie, jednak niestety perspektywa zwalczenia ubóstwa i głodu w krajach rozwijających się jest wciąż bardzo odległa.
  • Zgodnie z raportem, w latach 1990-2002 ilość ludzi żyjących poniżej 1 dolara dziennie w parytecie siły nabywczej spadła z 28 do 19 proc., ale nadal przekracza miliard ludzi. Poza tym w najbiedniejszym regionie świata, w Afryce Subsaharyjskiej sytuacja praktycznie się nie zmieniła. W 1990 r. poniżej 1 dolara dziennie żyło w tym regionie 44,6 proc. ludności, a w 2002 r. 44,0 proc. Większa poprawa nastąpiła w Azji Południowej, gdzie nastąpił spadek liczby biednych z 39,4 proc. w 1990 r. do 31,2 proc. w 2002 r. Znacznie spadła stopa ubóstwa w Azji Wschodniej (spadek z 33,0 proc, do 14,1 proc.) oraz w Azji Południowo-Wschodniej i Oceanii (spadek z 19,6 proc. do 7,3 proc.). W dwóch regionach jednak sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu. W Europie Środkowo-Wschodniej nastąpił prawie 5-krotny wzrost biedy (z 0,4 proc. w 1990 r. do 1,8 proc. w 2002 r.), a w byłych republikach radzieckich ponad 6-krotny (z 0,4 proc. do 2,5 proc.).
  • Nie nastąpiła też znacząca poprawa w walce z głodem. Nadal ponad 800 milionów ludzi na świecie głoduje. Wciąż ponad 30 proc. mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej cierpi głód (w 1990 r. 33 proc., w 2003 r. 31 proc.), 21 proc. ludności Azji Południowej (spadek z 25 proc.), 20 proc. mieszkańców byłych republik radzieckich w części azjatyckiej (wzrost z 16 proc. w 1990 r.).
  • Liczba głodujących ludzi wzrosła o 11 mln do 852 mln. Co pięć sekund z powodu niedożywienia i związanych z nimm chorób umiera jedno dziecko - wynika z najnowszego raportu sprawozdawcy Komisji Praw Człowieka ONZ ds. głodu Jeana Zieglera.
  • To ogromna strata dla ludzkości, szczególnie, że żywności na świecie nie brakuje - powiedział Ziegler, szwajcarski profesor socjologii.
  • Według wyliczeń Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) świat mógłby wykarmić nawet do dwóch razy więcej ludzi niż obecne 6 mld. Fakt, iż co szósty mieszkaniec Ziemi głoduje, spowodowany jest niemal wyłącznie przez nierówny podział żywności.
  • Zawiniła także niedostateczna pomoc z krajów rozwiniętych, a programy pomocowe ONZ nie dysponują wystarczającymi środkami finansowymi. Do wzrostu liczby głodujących przyczyniają się również konflikty zbrojne - w wyniku izraelskich nalotów na Liban wielu rolników nie może uprawiać swojej ziemi.
  • Od ub. roku liczba głodujących wzrosła o 11 mln, pomimo że świat stał się w tym czasie bogatszy. 80 proc. niedożywionych to mieszkańcy regionów rolniczych. Bez inwestycji w systemy irygacyjne tego trendu nie da się zahamować - napisano w raporcie.