Artykuly > Recenzje imprez > URSZULA + SEN (17.03)

Pamiętam jak byłem młokosem i w moje łapy wpadła taśma pewnej damy pod tytułem „Biała droga”. Moje gusta muzyczne dopiero się kształtowały i słuchałem wszystkiego nie przykuwając do tego większej uwagi. Gdy tylko odpaliłem album to ścięło mnie z nóg. To uczucie towarzyszy mi do tej pory, gdy poznaję coś nowego i gdy wracam do tego albumu.

Panie i Panowie pozwólcie, że podzielę się z wami moimi wrażeniami z koncertu Urszuli Kasprzak - w moim mniemaniu bardzo niedoceniona ikona polskiego rocka.

W klubie zameldowałem się około godziny 20:00. Zbyt wielu ludzi nie było, ale powoli klub zaczął się zapełniać. Publika bardzo zróżnicowana wiekowo, od młodzieży po „starą gwardię”. Pierwszy zespół SEN na scenie pojawił się punktualnie o 20:50. Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszałem ten zespół. Nie miałem czasu zaznajomić się z ich twórczością przed koncertem. Krótkie intro i… miałem ochotę uciec z klubu. Nie zrozumcie mnie źle. Zespół SEN reprezentował bardzo wysoki poziom muzyczny oraz warsztatowy, utwory były chwytliwe itp. Jednak nie rajcuje mnie kompletnie granie typu LemON itp. Taki rodzaj muzyki wręcz mnie odpycha. Tak czy owak resztkami swojej siły woli dotrwałem tylko do połowy koncertu.

Foto: URSZULA, SEN

Przerwa na przepięcie sprzętu i przygotowanie sceny pod gwiazdę wieczoru. Czułem się ponownie jak nastolatek. Ostatni raz takie podniecenie czułem przed koncertem zespołu Samael. No i nareszcie zaczęło się. Na początek „Niebo dla Ciebie”, „Na sen” oraz „Rysa na szkle” już po tych pierwszych trzech utworach wiedziałem, że to będzie najlepszy koncert, jaki zobaczyłem do tej pory w roku 2016. Po przywitaniu poinformowano nas, że zostanie odegrana cała płyta „Biała Droga” z okazji dwudziestolecia wydania tej płyty (ale ten czas leci). Następne w kolejce to „Anioł wie” oraz mała niespodzianka. Za mikrofon zostaje poproszona chórzystka, Dorota Kopka. Niestety nie pamiętam, jaki utwór odśpiewała, ale z ręką na sercu powiem, że wypadła lepiej niż Urszula. Koncert świetnie zbalansowany. Kiedy miało być ciężko było ciężko. Kiedy miało być delikatnie, było delikatnie. Nie brakowało mi w secie niczego. Zagrali dosłownie najlepsze z najlepszych hitów. Nie zabrakło coveru Led Zeppelin, Malinowego króla, Konika oraz oczywiście Dmuchawców. To było doskonałe dwie godziny.

Reasumując. Kompletnie nie rozumiem współczesnego rocka zaprezentowanego przez zespół SEN. Chemii między Mną a taką muzyką nie ma i chyba nigdy nie będzie a może po prostu jeszcze nie dorosłem. Urszula to zespół, który jeszcze lata będzie bawił ludzi pod sceną i przy odbiornikach. Występ Urszuli była dla mnie zdecydowanie najlepszym występem, jaki widziałem w 2016 roku. Nie było potknięć, nagłośnienie świetne, kontakt z publiką także. Czego więcej chcieć??? Chyba tylko mydła, i papierowych ręczników klubowych toaletach.

Jerry