Sortuj wedlug: tytulu | daty | popularnosci

Jakoś dziesięć lat temu, jako dzieciak zaczynający słuchać muzyki gitarowej, otrzymałem od swojego nauczyciela języka angielskiego drugą płytę Led Zeppelin. Chociaż muzyka mi się podobała to jednak miałem wrażenie, że takie heavy/bluesowe granie to historia i nigdy nie usłyszę takiej muzyki na żywo.
Muzyka określana Jazz-rockiem, w oczach przeciętnego słuchacza, może zdawać się dzisiaj reliktem z zamierzchłych czasów (a dokładniej z przełomu lat 60. i 70.). Z czasów w których normą były wielowątkowe kompozycje, często improwizowane, wyłamujące się z tradycyjnego pojęcia „piosenki”.
W sobotę, 20 czerwca wrocławskie Centrum Reanimacji Kultury (ul. Jagiellończyka 10) odwiedziły dwie alternatywne grupy aż ze Stanów Zjednoczonych, Margy Pepper i No Babies. Pomimo niezbyt licznej frekwencji zaprezentowały one prawdziwą "G(i)rrrl power", zgodnie z hasłem ruchu Riot Grrrl, który reprezentują, wprawiając zgromadzonych w magiczną atmosferę intrygującego gitarowego brudu, malując hałasem (pod wrażeniem którego intensywności jest nawet niżej podpisany, choć w takich klimatach gustujący na co dzień) dźwiękowe pejzaże, z których byliby dumni z pewnością sami prekursorzy noise rocka i shoegaze'u. Fanom gitarowej alternatywy lat 80. oraz epoki, w której królowała scena z Seattle, czy noise'u, mogę i No Babies, i Margy Pepper szczerze polecić.
11 czerwca 2015 roku mieliśmy okazję gościć we Wrocławiu norweski zespół Diskord. Trzech Norwegów poprzedzały dwie lokalne kapele z Oleśnicy: Maze i Coherence.
30 maja w klubie Liverpool odbył się w ramach drugiego dnia pierwszej edycji Wild Bread Festival post-rockowy koncert, na którym wystąpiły trzy zespoły z Polski i dwa z Australii. Wydaje mi się, że w drugim dniu WBF chodziło o zaproszenie zespołów, które wrzucone do tego samego post-rockowego worka zaprezentują zupełnie różne spojrzenie na ten gatunek, również dystansując się od tych największych i najpopularniejszych przedstawicieli nurtu. Wg mojej oceny udało się to znakomicie. Złożył się na to zestaw zaprezentowanych zespołów jako całość jak i indywidualna jakość muzyczna każdego z zespołów oraz wyjątkowo dobrze jak na ten klub ustawiony dźwięk.
Koncert który miał miejsce 6 czerwca 2015 roku w Ciemnej Stronie Miasta nie był pierwszym hołdem poświęconym Bathory. Rok wcześniej w tym samym miejscu, w tym samym składzie odbyło się wydarzenie które dla fanów szwedzkiego zespołu (i jego zmarłego lidera Quorthona) było wydarzeniem historycznym.
Koniec maja dla fanów różnych odmian hardcore punka i hardcore'u obfitował w atrakcje. Nie dość, że w piątek, 22go w Ciemnej Stronie Miasta mieszczącej się przy pl. Wróblewskiego 3 wystąpiły kultowe, związane z ruchem straight edge zespoły, m.in. Hardside i Cymeon X, to następnego dnia w tym samym klubie odbyła się pierwsza część organizowanego przez Wild Bread Booking, poświęconego szeroko pojętej muzyce hardcore, post-hardcore i screamo Wild Bread Festival. Kto bywa na wrocławskich koncertach core'owych, a tych od pewnego czasu przybywa coraz więcej, ten pewnie kojarzy nazwę WBB z doborowym repertuarem i sympatyczną atmosferą, które przyciągnęły również niżej podpisanego. Ludzie tacy, jak Wild Bread Booking oraz obecni na Wild Bread Feście i imprezy właśnie tego typu są najlepszym dowodem na obserwowany przeze mnie obecnie wzmożony rozwój sceny hardcore'owej i core'owej, które właśnie dziś przebijają się do świadomości coraz to większej liczby młodych ludzi przyciągając ich niesamowitą atmosferą.
W piątek, 22 maja w Ciemnej Stronie Miasta mieliśmy okazję zobaczyć prawdziwą muzyczną jazdę bez trzymanki. Tym razem wieczór poświęcony został muzyce hardcore, hardcore-punkowej i metalowej. Odbywający się w ramach Straight Edge Tour 2015, organizowany przez Ratel Crew i M&L Crew koncert przyciągnął liczną reprezentację lokalnych i krajowych, a także zagranicznych fanów sceny hardcore'owej, chociaż ten mający swoje źródło w osiedlach klasy robotniczej w Nowym Jorku gatunek, od początku wyrażający z tego powodu niechęć do systemu i mainstreamu do najpopularniejszych nie należy. Nie jest to muzyka, którą można usłyszeć na co dzień w radiu ani scena, która przyciąga nastoletnich fanów, odnoszę jednak wrażenie, że scena HC we Wrocławiu, jak i w innych miastach w Polsce coraz bardziej rośnie w siłę. A siły oddziaływania na ludzkie emocje nie sposób tej muzyce odmówić. Faktycznie już samo zachowanie ludzi na koncertach hardcore'owych, o wiele bardziej spontaniczne i żywiołowe niż np. na imprezach metalowych, stanowi niezły powód do wybrania się na takowy show. W gruncie rzeczy groźnie wyglądający, stylizujący się na gangsterów "tough guys" w moro, bluzach z kapturami, obwieszeni łańcuchami czy piercingiem w kontakcie z innymi bardzo często okazują się być wielce sympatycznymi osobami o określonych systemach wartości. Nie dziwiła zatem obecność w klubie, jak to często na takich koncertach, stoiska stowarzyszenia Otwarte Klatki, zajmującego się niesieniem pomocy zwierzętom. Oby takich koncertów było jak najwięcej, a Wrocław dalej rozwijał się jako wyraźny punkt na hardcore'owej, core'owej, metalowej i punkowej mapie Europy.
Słuchając muzyki zespołu KAT zawsze towarzyszyły mi różne uczucia. Od wściekłości i chęci wyładowania się (głównie przy takich petardach jak "666" czy "Oddech Wymarłych Światów") aż do uspokojenie się i melancholii (wówczas puszczam sobie "Ballady").
12. edycja Festiwalu Docs Against Gravity (3. we Wrocławiu) prezentującego najciekawsze bieżące filmy dokumentalne po raz kolejny zaskoczyła bogatym spektrum perspektyw, obrazów i historii, które długo po seansie nie schodzą sprzed oczu oraz prowokują niekończące się dyskusje. Pierwszy raz festiwal wystartował pod nową nazwą, po raz kolejny w salach kinowych Dolnośląskiego Centrum Filmowego.


strona: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] | wszystkich artow: 308